Niezwykła historia Anny Harkowskiej, polskiej medalistki olimpijskiej i mojej wieloletniej pacjentki, z pewnością może być inspiracją dla wielu osób.
Gdy w 2002 młoda biegaczka, kolarka i triathlonistka została potrącona przez samochód, jej dalsza kariera sportowa stanęła pod znakiem zapytania. W wyniku wypadku omal nie straciła lewej nogi – lekarze zdiagnozowali aż 26 złamań, których powaga na wiele miesięcy unieruchomiła ją na wózku inwalidzkim.
Mimo złych rokowań lekarzy i przeciwności jakie spotkały ją na uczelni, Anna nie straciła wiary w powrót na tor rowerowy. Po wielu miesiącach ciężkich ćwiczeń i rehabilitacji w końcu osiągnęła upragniony cel: w 2006 roku zdobyła swój pierwszy medal po wypadku. To wydarzenie stało się nie tylko triumfem nad własną słabością, ale też dało nadzieję na nowy start wszystkim kontuzjowanym sportowcom.
Dziś polska kolarka startuje (i odnosi sukcesy!) zarówno na Paraolimpiadach, jak i w zawodach dla pełnosprawnych sportowców. Podczas Igrzysk Paraolimpijskich w Londynie w 2012 aż trzykrotnie stanęła na podium, zdobywając srebrne medale w kolarstwie torowym, jeździe indywidualnej na czas i wyścigu ze startu wspólnego. Wisienką na torcie stało się zdobycie czwartego miejsca w jeździe na 500m, co też uczyniło ją jedyną multimedalistką tamtych igrzysk.
Determinacja w dążeniu do celu, jaką polska kolarka zdobyła podczas walki o powrót na tor pozwoliła jej stawić czoła kolejnej przeszkodzie. Zaledwie kilka tygodni przed Mistrzostwami Świata kolarzy niepełnosprawnych w Kanadzie w sierpniu 2012, Anna Harkowska uległa kolejnej kontuzji. Wymagający operacji uraz barku nie przeszkodził jej jednak już 2 tygodnie po zabiegu zdobyć aż dwa srebrne medale podczas tych zawodów.
Obserwując osiągnięcia Ani (w tej chwili jednej z najlepszych kolarek świata) ogromnie cieszę się, że mogłem pomóc tak niezwykłej osobie w powrocie do zdrowia i osiągnięciu celu, który wielu innych już dawno uznałoby za nieosiągalny.